Zależność między procesem treningowym, polityką transferową a mentalnością – „Asystent Trenera”, nr 05/2021 (46)

Skąd to się bierze, że w polskiej piłce nożnej tak dużo ludzi uważa, że piłkarz z lepszym CV, statystykami albo tzw. gotowy piłkarz oznacza „lepszy piłkarz”? Z jakiego powodu pracownicy klubów często nie widzą potencjału zawodnika albo po prostu nie wierzą w ten potencjał? Na szczęście w ostatnich latach zostały nieco przymuszone przez PZPN do wprowadzenia młodych piłkarzy. Ale było wielu niechętnych temu rozwiązaniu…

Pracując 12 lat w piłce, m.in. w czołowej polskiej agencji menedżerskiej, przeprowadziłem lub brałem udział w wielu transferach w Polsce i za granicą, dzięki czemu miałem możliwość prześledzenia procesu obserwacji i wybierania piłkarzy zarówno w Polsce, jak i poza nią. Mogłem obserwować i analizować z bliska proces rozwoju kariery u wielu czołowych, jak również młodych piłkarzy.

Wielokrotnie udało mi się sprowadzić do klubu zawodnika z dobrym CV. To nie jest takie trudne. Przeżyłem naprawdę zabawne sytuacje pod tym względem, m.in z Ivanem Trićkovskim, Tiago Targino, Andre Micaelem czy Heroldem Goulonem. Lecz miałem jeszcze więcej sytuacji, w których klub nie uwierzył w zawodnika jeszcze lepszego, który był na początku swojej kariery i nie zdążył wypracować dobrego CV… I to nie jest zabawne, gdy dziś oglądam piłkarzy, których kiedyś mogłem sprowadzić do Polski za darmo albo za niewysoką kwotę, a dzisiaj grają w reprezentacji, m.in. Portugalii, Nigerii, Ekwadoru.

Na przykład ostatnio Sergio Oliveira za- grał na Euro 2020 z reprezentacją Portugalii, a kiedyś miałem możliwość sprowadzić go z rezerw FC Porto do Polski za darmo. W poprzednim sezonie Simy Nwankwo strzelił 20 bramek w Serie A. W 2013 r. klub z polskiej Ekstraklasy tuż przed podpisaniem kontraktu się wycofał. W 2014 r. kolejny polski klub zaproponował mu jedynie testy po nieudanym sezonie tego zawodnika w portugalskiej ekstraklasie. Ekwadorczyk Ayrton Preciado natomiast był w towarzystwie Leo Messiego i Neymara w najlepszej jedenastce fazy grupowej ostatniej Copa America, a w 2014 r. gdy zarabiał „grosze” w portugalskiej 2. Lidze, kilka polskich klubów nie zdecydowało się na wypożyczenie go. Te przykłady są najbardziej rażące, a miałem ich naprawdę wiele, w tym również z udziałem polskich zawodników.

DLACZEGO WYBIERANI SĄ TACY, A NIE INNI ZAWODNICY?

Rozłóżmy proces transferowy na czynniki pierwsze. Jakie są przyczyny tego, że kluby szukają tzw. gotowych piłkarzy? Pomijając oczywiście to, że każdy klub potrzebuje zarówno młodych, jak i doświadczonych piłkarzy. Sposób wybierania zawodników połączony jest z procesem trenowania drużyny oraz z tym, jak dany trener rozumie grę. Niestety duża grupa trenerów w Polsce nie potrafi albo nie chce rozwijać zawodników. I mają różne wytłumaczenia, które na pierwszy rzut oka mogą brzmieć racjonalnie. Gdyby tak nie było, to myślę, że nie mielibyśmy tak wielu zawodników, którzy korzystają z treningów doszkalających, gdzie trenują elementy, które powinni trenować w swoich klubach.

Mnóstwo trenerów uważa, że są pewne elementy dla piłkarza nieosiągalnych. Według mnie bierze się to m.in stąd, że trenerzy lubią kopiować schematy, które widzą u najlepszych drużyn, nie potrafiąc rozłożyć treningu bądź sytuacji meczowej na czynniki pierwsze. Równocześnie nie rozumieją w pełni podstawowych założeń danej drużyny przy wykonywaniu jakiegoś fragmentu. W ten sposób często przekazuje się zawodnikom błędne nawyki, nieuwzględniające samodzielnego myślenia na boisku, przez co hamuje się rozwój zawodnika.

ZMIANY BŁĘDNYCH NAWYKÓW U PIŁKARZA

Na szczęście w Polsce są tacy trenerzy, jak Marek Papszun, Goncalo Feio, Przemysław Kostyk czy Wojciech Robaszek, którzy znają skuteczne i nowoczesne metody trenowania i są dowodem tego, że niektórym się udaje. Żeby dobrze i skutecznie zmieniać błędne nawyki u piłkarza, trener musi mieć m.in.:

  • wiedzę z zakresu taktyki indywidualnej, która jest niezbędna do skutecznego funkcjonowania taktyki drużynowej;
  • wiedzę mentalno-psychologiczną, żeby wiedzieć, w jaki sposób uczyć taktyki piłkarzy, nie zanudzając ich, nie oskarżając, dozując krytykę i dobrze motywując do rozwoju;
  • empatię, cierpliwość i indywidualne podejście do każdego zawodnika. Niektórzy uczą się szybciej, a niektórzy wolniej. Nikt nie urodził się silny psychicznie, cierpliwy czy empatyczny, należy uczyć się tych cech i je zdobywać;
  • zapewniony czas. Gdy jest się nastawionym na rozwój drużyny niekiedy wyniki nie przychodzą od razu, lecz musi być widoczny jakiś styl gry, zapowiedzi, że drużyna wie, w jakim kierunku idzie. Przykładowo u Jürgena Kloppa w pierwszych latach w Liverpoolu nie było różowo, ale przebłyski były. Oczywiście zachowując proporcje, z jakimi klubami Liverpool mierzy się w Premier League.

SAMODOSKONALENIE I ROZWÓJ

To są podstawy, do których należy dołożyć własny przykład samodoskonalenia i rozwoju, żeby stać się bardziej wiarygodnym wzorcem do naśladowania i aby stale się rozwijać. Z jednej strony uwierz w to, że skoro Jürgen Klopp w każdym roku opowiada, ile nowych rzeczy nauczył się i jak poprawił swój „warsztat”, i skoro Robert Lewandowski stale poprawia swoją grę, to tej wiedzy do zdobycia jest naprawdę dużo.

Z drugiej strony psychika człowieka jest tak skonstruowana, że bardzo dużo informacji przekazuje się swoim przykładem. Jeżeli ja chcę uczyć innych ciężkiej pracy, to sam muszę ciężko pracować. Jeżeli chcę, żeby inni się rozwijali, to sam muszę się rozwijać i „brać na klatę” to, że nie jestem idealny i czasem popełniam błędy. Jeżeli chcę innych uczyć cierpliwości, to sam muszę być cierpliwym. A co za tym idzie – treści, które chcę przekazać piłkarzom, muszą być przedstawione w odpowiedni sposób. Wszyscy jesteśmy uczniami. Jedni wiedzą i potrafią więcej, inni mniej, ale to nie zmienia tego, że jesteśmy tylko uczniami. Wszyscy znamy mądrą myśl Sokratesa: „wiem, że nic nie wiem”. Wiedział on, że im ktoś jest mądrzejszy, tym lepiej wie, jak wiele musi się jeszcze nauczyć. W teorii każdy się z tym zgodzi, ale w praktyce różnie z tym bywa.

„… im ktoś jest mądrzejszy, tym lepiej wie, jak wiele musi się jeszcze nauczyć.”

Jeżeli człowiek nie jest nastawiony na własny rozwój i nie stanie w prawdzie wobec siebie, to nie będzie umiał rozwijać innych, ponieważ nie zobaczy ich potencjału i wielkości. Brak pewnych cech może doprowadzić do stosowania manipulacji  i sugestii. A jeżeli człowiek stosuje manipulacje, wówczas wykorzystuje jedynie ludzi do osiągania własnych celów.

Wspomniani Jürgen Klopp czy Robert Lewandowski nie są z innej planety, nie są wybrańcami losu. Owszem są bardzo utalentowani, ale same umiejętności piłkarskie nie wystarczą do osiągnięcia sukcesu. Te cechy doskonali się, mając odpowiednie podejście. Gdyby Leo Messi nie miał właściwego podejścia, nie byłby tym Leo Messim, którego znamy.

Zawodnicy, których mogłem sprowadzić do Polski, mieli po 20–22 lata, gdy nawiązałem z nimi współpracę. Mimo że byli już dorosłymi zawodnikami, ciągle się rozwijali. Współpracuję nawet z piłkarzami mającymi po 27–30 lat. Część z nich gra w Ekstraklasie, na najwyższym poziomie w Polsce, a jednak stale czynią postępy. A zatem, w każdym wieku rozwój jest możliwy i konieczny. Im ktoś jest starszy, tym trudniej jest mu zmienić swoje nawyki. Z odpowiednim nastawieniem wszystko jest możliwe. Obserwowałem z bliska rozwój karier, m.in Jakuba Świerczoka, Kamila Wilczka, Przemysława Płachety, Szymona Żurkowskiego, Sebastiana Szymańskiego i wielu innych. Byli w różnym wieku, gdy czynili największe postępy. Rozwinęli się nie dlatego, że mają inną krew czy geny, lecz dlatego że byli zdeterminowani i trafili na właściwych trenerów, analityków, a część z nich też na trenerów mentalnych, którzy pokazali im, jak należy pracować i co poprawiać. Każdy z nich miał odpowiednie predyspozycje, lecz talent bez pracy, prawidłowej wiedzy i właściwego na- stawienia pozostaje tylko talentem.

Klub nastawiony na rozwój może częściej sięgać po zawodników z potencjałem

Jeżeli trener i pozostali pracownicy klubu cenią własny rozwój, wówczas lepiej rozumieją potrzebę rozwoju indywidualnego zawodników. Takie kluby nie poszukują piłkarzy jedynie „do wyniku”, lecz zawodników z potencjałem, który będą mogli rozwijać i wykorzystać. Przy pozyskiwaniu zawodników z potencjałem przede wszystkim należy nauczyć się zwracać uwagę na pewne fundamentalne elementy, które robią różnicę na danej pozycji na boisku. A to nie jest takie łatwe. Piłka nożna nie jest dyscypliną lekkoatletyki, gdzie istnieje znacznie mniej elementów do doskonalenia. To bardzo złożony sport, w którym należy połączyć naprawdę dużo czynników. Plusów nastawienia na rozwój i pozyskiwanie zawodników z potencjałem jest istotnie dużo.

Po pierwsze, stwarza to możliwość taniego pozyskania dobrych zawodników. CV i doświadczenie kosztują, a piłkarz, który nie ma wyrobionego CV, ale jest zdolny i zdeterminowany do pracy nad sobą, zarabia znacznie mniej. Nawet w przypadku gdyby pozyskany zawodnik nie odnalazł się w klubie czy z innych przyczyn transfer nie okazałby się udany, straty finansowe dla klubu będą znacznie mniejsze. Polska liga jest mocno przepłacona. Kluby z Estonii, Łotwy, Macedonii czy Bośni często nam o tym przypominają.

Po drugie, wartość zawodnika z potencjałem wcale nie jest taka oczywista, dlatego konkurencyjność pozyskania takiego piłkarza jest znacznie mniejsza niż w przypadku piłkarza z dobrym CV. Pozyskanie piłkarza z potencjałem jest co prawda sztuką, ale kiedy odnajdziemy takiego zawodnika, zdecydowanie łatwiej jest go pozyskać.

Ponadto piłkarz, któremu dano szansę, zasadniczo bardziej to docenia, traktuje w swojej karierze jako postęp, a przez to jest lepiej zmotywowany od zawodnika, który zdobył już pewne osiągnięcia.

Co więcej, im zawodnik jest młodszy i postępujący w rozwoju, tym większą nabywa wartość transferową. Zaobserwowałem również tendencję, iż zawodnik z ukrytym potencjałem, który nagle się wybije, często osiąga więcej w karierze niż piłkarz z dobrym CV o stałym poziomie gry.

Fakt, że klub rozwija zawodników, z czasem stworzy mu lepszą markę i będzie to procentować na różne sposoby. Taki klub startuje z lepszej pozycji do negocjacji z zawodnikami, którzy zazwyczaj wybierają bogatsze kluby. Rozwojowy klub ma więcej argumentów dla zawodnika podczas negocjacji. Mądry zawodnik nie raz może wybrać niższe wynagrodzenie w klubie, w którym stawia się na rozwój i daje się szansę młodszym. Przykład: Erling Haaland – transfer do Borussii Dortmund.

Takie podejście sprawi, że w polskiej lidze grałoby znacznie mniej obcokrajowców oraz zyskałyby na tym wszystkie reprezentacje. Myślę, że Czesi są dobrym przykładem pod tym względem. Poziom ligi także wzrośnie. Powiedział nam to m.in. Raymond Domenech: „Niebywałe, że wyrósł wam tylko jeden Lewandowski. Nie, to po prostu niemożliwe. Z doświadczenia choćby Francji wiem, że gdy masz w pokoleniu jednego geniusza, to obok też są bardzo dobrzy piłkarze, trzeba ich tylko znaleźć, wyselekcjonować. A najpierw jednak wyszkolić”.

Co sprawia, że duża część polskich klubów nie szuka piłkarzy z potencjałem

Wspomnę kilka przykładów, które zauważyłem:

  1. Brak czasu na rozwój drużyny. Ludzie pracujący w klubach często boją się popełnienia błędu, utraty pracy. Lęk pozbawia człowieka wolności i trzeźwości myślenia. I to do tego stopnia, że człowiek traci przyjemność i radość z pracy. Will Smith mówi, że naszym najgorszym wrogiem jest strach i że powinniśmy robić rzeczy, których nikt przez ostatnie 5 mln lat nie zrobił. Trzeba nauczyć się lokalizować strach i atakować go, gdyż strach jest niebezpieczny dla naszego rozwoju. Strach sprawia, że nie robię rzeczy, które chcę robić i w które wierzę.

Istnieją 3 rodzaje motywacji przy po- dejmowaniu decyzji:

  • Lęk – np. co będzie, jeśli się pomylę? Co ludzie pomyślą?
  • Konwenans (powinność/przymus) – robię coś, bo tak wszyscy robią, bo tak trzeba zrobić.
  • Potrzeba – robię coś, bo mam taką potrzebę i wierzę w to, co chcę zrobić.

Tylko ta trzecia motywacja jest właściwa i prowadzi do robienia rzeczy, w które naprawdę wierzymy. Często z lęku ludzie w piłce nożnej boją się podejmować odważne decyzje, boją się zaryzykować, eksperymentować. Nierzadko też zdarza się po pierwszych porażkach, że trener ze strachu zmienia kurs i swoją wizję. Nie zawsze ma to związek z tzw. słomianym zapałem. To wynika z braku wytrenowania w sobie umiejętności do robienia rzeczy trudnych, przyjęcia krytyki i chęci samorozwoju. Jeżeli nie lubię prawdy o sobie, jeżeli nie otaczam się ludźmi, którzy zawsze powiedzą, mi co myślą, jeżeli zniechęcam innych do mówienia tego, co myślą, to też nigdy nie zaufam głosowi intuicji i jej nie rozwinę.

2. Innym wskaźnikiem, który stwarza niepotrzebną presję i przekłada się na brak czasu, jest to, że w piłce nożnej ludzie często podpisują niekorzystne dla siebie umowy. Powyższe skutkuje szybkim zwolnieniem, gdy wyniki nie idą pomyślnie. Można tu zrozumieć zarówno nieufnych właścicieli klubów, jak i pracowników klubów, którzy chcą mieć lepszy kontrakt. Wiadomo, że czasami trener czy dyrektor nie mają zbyt dużego pola do negocjacji przy zawieraniu umowy. Niemniej jednak uważam, że nawet mając nienajlepszy kontrakt, można zapracować na lepszy. Przede wszystkim wyciągając odpowiednie wnioski i podejmując odważne decyzje. Presja niekorzystnego, krótkiego kontraktu często prowadzi do tego, że trener nie ma czasu na rozwój drużyny, gdyż wyniki mogą nie przyjść od razu.

Uważam, że lepszym pomysłem jest podpisać korzystniejszy kontrakt w gorszym klubie i mieć czas na wykazanie się i rozwój drużyny. Jeżeli człowiek wierzy w siebie, zna swoją wartość i jest dobrze przygotowany, to wie, że wróci na poziom, na który zasługuje. Pamiętasz, co Zlatan Ibrahimović powiedział Arsene’owi Wengerowi, gdy ten zaprosił go na testy? „Zlatan nie bierze udziału w testach…”. Znał swoje umiejętności i bardzo w nie wierzył. Wiara w to, co robię, jest czymś fundamentalnym. Bez względu na to, co myślą inni, bez względu na to, że czasami lęk jest tak mocny, że wyobraźnia szaleje i maluje różne scenariusze. Lęk to tylko emocja, która świadczy jedynie o tym, co się dzieje w moim wnętrzu. Właśnie w ten sposób, poprzez takie odważne decyzje człowiek rozwija swój charakter.

3. Wynik tu i teraz stwarza niepotrzebne ciśnienie i często prowadzi do marnowania pieniędzy. Mając taki cel, niejeden klub zbankrutował lub zszedł kilka poziomów niżej, płacąc zawodnikom zbyt wysokie pieniądze, zanim jeszcze klub osiągnął odpowiedni poziom. Wynik musi być poparty pracą nad wieloma elementami. Należy najpierw stworzyć dobry zespół wiarygodnych ludzi, śledzić rozwój klubu i drużyny oraz inwestować na miarę sukcesów. Wszyscy znamy przykłady bogatych Polaków, którzy zainwestowali miliony w piłkę nożną, nie stwarzając nic trwałego. W zależności od sytuacji można w bezpieczny i nieszkodliwy sposób powoli zmniejszać lub zwiększać budżet w zależności od potrzeby cofnięcia się bądź nadbudowania drużyny.

4. Stawianie pieniędzy jako największy priorytet, zamiast rozwoju klubu i rozwoju własnego. Praca w niektórych klubach jest związana z koniecznością podejmowania decyzji mających na celu „oszczędności” czy np. przemilczenie niektórych aspektów w umowach z piłkarzami czy agentami. Potrzebna jest odwaga, aby utrzymać kurs pod prąd. Wielkie osiągnięcia bez słuszności nie są wielkością i nie są rozwojowe, lecz jedynie są sukcesem tymczasowym. Często takie podejście związane jest z tym, że traktuje się ludzi rzeczowo. Piłkarzy jako towar do sprzedania, a pracowników klubu jako środek do pozyskania i trenowania tego towaru. A więc pieniądz nie musi być celem, lecz może być jedynie środkiem. Gdy staje się celem, prowadzi do manipulacji i chodzenia po trupach. Przykład: ostatnia próba zbudowania Superligi.

5. Traktowanie piłki nożnej wyłącznie jako pracy do wykonania. We wszystkim musi być przyjemność. Człowiek, który robi coś, czego nie lubi, albo nie rozumie, nie będzie w stanie dać z siebie 100%. Myślę, że dla 99% piłkarzy piłka nożna kiedyś była pasją i nie planowali, że kiedyś przestanie nią być. Jeżeli dla danego piłkarza piłka nie jest przyjemnością i radością, to należy analizować przyczyny. Wydaje mi się, że w Polsce takich piłkarzy nie brakuje. W swojej indywidualnej pracy z zawodnikami często widzę, że ich uśmiechy wracają na twarz, gdy zdobywają właściwą wiedzę o tym, jak poruszać się po boisku, jak poprawnie czytać grę, z jakim nastawieniem podchodzić do treningów, meczów, kolegów, szefów. Wtedy są w stanie w pełni pokazać, na co ich stać, i czerpać radość z gry.

6. Trener, który nie daje sobie pomóc zarówno przy transferach, jak i metodach szkoleniowych. Obie kwestie są ze sobą połączone. Trenerzy często mówią: „Ja trenuję zawodników, więc ja ponoszę odpowiedzialność za wszystko”. W mojej ocenie przekazywanie całej władzy trenerowi nie jest dobrym rozwiązaniem ani dla klubu, ani dla trenera. Trener nie inwestuje własnych pieniędzy i nie naraża tylko własnego nazwiska, ale markę całego klubu. W dobrze funkcjonujących klubach jest kilka osób, na których spoczywa odpowiedzialność za pozyskiwanie zawodników.

Jeśli chodzi o trening, uważam, że nie tylko trenerzy powinni się na tym znać. Dyrektor sportowy, a nawet prezes klubu nie muszą mieć wiedzy na poziomie trenera, ale przynajmniej minimalną wiedzę pod tym względem, żeby mogli dobrze przeprowadzić rekrutację oraz wypowiadać się w strategicznych sytuacjach. W Polsce w większości klubach trenuje się przestarzałymi metodami i wcale nie jest tak trudno nauczyć się nowych. Istnieje dużo szkoleń dla trenerów.

7. Brak refleksji nad własnymi błędami. Błędy popełniają trenerzy, ale i dyrektorzy czy też prezesi. Metody trenowania w wielu miejscach są przestarzałe i zbyt wolno rozwijamy się pod tym względem. Co więcej, piłkarze często zarabiają nieadekwatnie do swoich umiejętności i możliwości płacowych klubu. Pracownicy, zawodnicy często również sami analizują działania klubu i dostrzegają błędy wynikające z poszczególnych decyzji. Dlatego właściwym wyjściem z takiej sytuacji jest po prostu wyciągnięcie refleksji. To również zostanie dostrzeżone przez obserwatorów, a postęp doceniony.

Własny rozwój jest związany ze świadomością, że nie robię wszystkiego idealnie. Ktoś wybiera i zatrudnia pracowników w klubie. Ktoś nadaje kurs statkowi.

Jedną z przeszkód przed zrozumieniem tego może być wychowanie przez zbyt idealistycznych rodziców. Jeżeli w dzieciństwie ktoś nieustannie wytykał nam nasze błędy i powtarzał, że wszystko robimy źle, to w dorosłym życiu możemy czuć upokorzenie, gdy ktoś nas krytykuje, upomina albo próbuje pomóc. To tylko jedna z przyczyn, przez którą możemy mieć fobię przed własnymi błędami. A takich schematów jest mnóstwo.

Reasumując

Piłkarz z potencjałem, mający za sobą nieco gorszy sezon to niekoniecznie mniej zdolny piłkarz, ale taki, którego nikt jeszcze nie zdołał nauczyć, a czasem także odkryć. Nauczyć czego? Między innymi tego, jak poruszać się właściwie, jak widzieć więcej na boisku, jak podejmować samodzielne decyzje, jak chcieć bardziej, jak pracować więcej i skuteczniej. Wiele razy przecież zdarza się, że taki zawodnik ma większe zdolności od tego, który zagrał lepszy sezon. Pamiętam, że po sezonie 2015/2016 mówiłem do swojego kolegi agenta, że według mnie Krzysztof Piątek zrobi więcej w futbolu niż Mariusz Stępiński. Wtedy Piątek zakończył sezon z 6 bramkami, a Stępiński z 15 trafieniami był czołowym zawodnikiem Ekstraklasy. Mój kolega spojrzał na mnie jak na szaleńca i powiedział, że nie mówię poważnie: „Przecież Stępiński jest czołowym strzelcem w Polsce. Strzelił dużo bramek!”. A jednak znamy zakończenie…

Jeśli chodzi o potencjał, dotyczy to każdego pracownika, nie tylko piłkarza. Pracownicy nie muszą mieć tylko kwalifikacji, ale odpowiednie cechy, które pozwolą im zdobyć te kwalifikacje. O tych cechach nie zawsze piszą w CV, należy szukać ich „między wierszami”. Według mnie potrzebni są przede wszystkim ludzie z charakterem, od których zawsze można usłyszeć, co naprawdę myślą. Ludzie, którzy w sytuacji trudnej nie zawrócą, ale po dokładnej analizie potrafią iść naprzód i robić rzeczy trudne. Widzę, że jest coraz mniej odważnych, samokrytycznych i zdeterminowanych ludzi. Można to zobaczyć po decyzjach, które podejmuje się w Polsce i po tym, jak często zmieniamy piłkarzy, trenerów i innych pracowników w klubach. Ludzie często nie wiedzą, czym jest liderowanie, i mylą je z byciem szefem. Często boss jest na górze, zarządza formalnie, ale prawdziwy lider nie jest szefem. Szefa można mianować, liderem człowiek zostaje, a charakter należy nieustannie wyrabiać. Trzeba mieć odwagę utrzymać kurs pod prąd i umieć znieść sytuację presji.

Liderowanie opiera się na kwestii: kim jesteś naprawdę? Nie jest techniką, którą można posiąść. Gdybym nie podejmował trudnych, a niekiedy szalonych decyzji, to nie byłbym tu, gdzie jestem dziś. Zdarzały mi się błędy, okresy trudności, ale na dłuższą metę zysk jest znacznie większy.

Zachęcam do przeczytania całego artykułu w czasopiśmie „Asystent Trenera”, nr 05/2021 (46). Zachęcam do zakupu
https://sklep.asystent-trenera.pl/pl/p/Asystent-Trenera-nr-52021-46/380